sobota, 7 maja 2016

Rozdział 14. Koniec

Proszę przeczytaj notkę pod rozdziałem!

   Z powodu nagłej zmiany pogody musieliśmy znaleźć jakieś schronienie. Szczęście nam sprzyjało i po przejechaniu dosłownie paru kilometrów na w tej ulewie trafiliśmy pod przyjemnie wyglądający pensjonat. Na parkingu stały tylko trzy samochody, więc liczyłam na to, że są jeszcze wolne pokoje. Ukrywając się przed deszczem pod kapturem szybko pokonaliśmy drogę od samochodu do drzwi, które były wyjątkowo duże jak na trzy piętrowy dom. W recepcji powitał nas starszy mężczyzna i już na pierwszy rzut oka było widać, że wcale nie czuje się staruszkiem. Biło od niego więcej entuzjazmu, niż od większości młodych ludzi. Uśmiechnęłam się na jego widok, bo trudno było nie odwzajemnić takiego szerokiego uśmiechu. Gdy mu się bliżej przyjrzałam pomyślałam sobie, że kiedyś musiał być naprawdę przystojny.
   Za nim wręczył nam klucz do naszego pokoju, co prawda było na tyle wolnych pokoi by każde z nas miało swój, ale Niall się uparł, że będzie spokojniejszy jeśli będzie miał na mnie oko nawet w nocy, mężczyzna zdążył nam powiedzieć, że prowadzi ten pensjonat z żoną od czterdziestu lat. Mają troje dzieci: Emma, Emily i Elena. Każda z córek mieszka gdzie indziej i studiuje co innego: prawo, medycyna oraz psychologia. Na to ostatnie się trochę skrzywił. Kiedy w końcu dostaliśmy klucz ładnie podziękowaliśmy i pod pretekstem zmęczenia poszliśmy do pokoju.

 - Śpisz?
   Nie spałam, jednak mimo to nie odpowiedziałam. Przymknęłam oczy i starałam się nie ruszać. Nie miałam ochoty na rozmowy. Chciałam pocierpieć w samotności, przecież mi się to należy, prawda?
 - Wiesz, że tu jestem?
   Wiedziałam.
   Mocniej zacisnęłam powieki, by nie wypłynął mi z oczu potok łez.
   Nagle zapragnęłam znaleźć się u jego boku. Nadal nie chciałam rozmawiać, ale chciałam się do kogoś przytulić, bo chyba tego mi teraz trzeba. Bliskości. Jakby na zawołanie usłyszałam skrzypienie łóżka, a chwilę później poczułam jak moje własne ugina się lekko pod jego ciężarem. Bez zbędnych słów wsunął się pod kołdrę, po czym mnie objął. Odwróciłam się twarzą do niego, wciągając nosem jego cudowny zapach.
 - Mogę cię o coś spytać?
 - Zawsze.
 - Dlaczego mnie to wszystko spotyka?
   Przez dłuższą chwilę milczał i już myślałam, że zasnął. Gdy się w końcu odezwał miał smutny głos.
 - Nie wiem, ale wydaje mi się, że każdy musi przeżyć ciężkie chwile by później być szczęśliwym już do końca życia. - Popatrzyłam na niego. W tych ciemnościach widziałam tylko jego błękitne oczy.
 - Myślisz, że jest jeszcze jakaś szansa dla nas?
 - Tak, a ty nie? - Oderwałam od niego oczy i mocniej się przytuliłam do jego piersi. Nie odepchnął mnie.
 - Zaczynam w to wątpić.
 - To przestań.
 - Łatwo powiedzieć.
 - Wcale nie. Ja też musiałem się z wieloma rzeczami pogodzić i udało mi się to. Było ciężko, ale jak się ma przyjaciół to wszystko jest możliwe.
 - Ja już nie mam nikogo, a mój jedyny przyjaciel okazał się draniem.
 - Masz mnie.
 - Niall - oparłam się na łokciu by móc zobaczyć choć zarys jego twarzy. Patrzyliśmy sobie w oczy, a mnie nagle nasza ochota na pocałowanie go i choć miałam ogromną ochotę to zrobić, jednak się powstrzymałam. - Możesz mi obiecać, że gdy to się skończy nie odwrócisz się ode mnie?
 - Powtórzę to jeszcze raz - przybliżył się do mnie i teraz nasze twarze dzieliły milimetry. - Obiecałem twojemu ojcu, że się tobą zaopiekuje i to zrobię. Nawet gdyby mnie torturowali nie odwrócę się od ciebie. Czy taka odpowiedź cię satysfakcjonuje?
 - Tak.

   Wszystko wskazywało na to, że dalszy ciąg wycieczki odbędzie się w spokoju. Jak bardzo błędne się to okazało.
 - Thomas.
   Gdy dotarło do moich uszu to imię, aż podskoczyłam na siedzeniu. Odwróciłam się gwałtownie, a w tej samej chwili Niall dodał gazu. Samochód pognał do przodu, wciskając mnie w fotel. W tym momencie nasze oczy się spotkały. Thomas uśmiechał się do mnie i nie był to przyjazny uśmiech. Przełknęłam głośno ślinę, po czym wróciłam do poprzedniej pozycji. Zamknęłam oczy, licząc na to, że gdy je otworzę będzie po wszystkim. Znowu się myliłam. Usłyszałam ostre hamowanie i zaraz potem uderzenie o siebie dwóch samochodów. Teraz już wiedziałam, że już nic dobrego mnie nie może spotkać. Niall coś do mnie mówił, ale nie mogłam go zrozumieć. Kiedy wysiadł chciałam krzyknąć by do mnie wrócił, ale mnie nie usłyszał. Byłam za na siebie, że nie mogłam nic zrobić. Nie miałam przy sobie broni ani niczego, co nadawało by się do obrony. Mogłam tylko patrzeć jak mierzą do siebie i modlić się, żeby Niall wystrzelił jako pierwszy. Zaczęłam się rozglądać po ulicy, co doprowadziło mnie do jeszcze większej złości, bo nikogo oprócz nas na niej nie było. Rozpięłam pasy i sama postanowiłam się z tym zmierzyć. W chwili gdy moja stopa dotknęła ziemi rozległ się strzał. Nie chciałam patrzeć, ale odwróciłam się, to był odruch i od razu pożałowałam. Niall leżał na ziemi w kałuży własnej krwi, a w dłoni ściskał swój pistolet.
 - Teraz kolej na ciebie.
   Wiedziałam, że nie mogę się tak łatwo poddać. Obiecałam sobie, że będę walczyć o swoje życie, choć nie mam już dla kogo żyć. Nawet nie wiem kiedy zaczęłam biec najszybciej jak tylko mogłam. Nie miałam pojęcia czy Thomas za mną biegł i nie chciałam wiedzieć. Po prostu biegłam, a z oczy spływały mi łzy.


~*~

 - I co ty na to powiesz?
 - Jak na kogoś początkującego to całkiem niezła ta historyjka. Tylko co z zakończeniem? Złapał ją?
 - Zakończenie jest na samym początku. Nie wszystkie opowieści muszą się dobrze kończyć, prawda?

__________________________________________________________________________________

   Dobra, więc że zawaliłam i bardzo przepraszam. Naprawdę starałam się napisać coś sensowniejszego, ale nie dałam rady. Za każdym razem, gdy zabierałam się za pisanie wychodziło z tego jedno wielkie NIC, dlatego postanowiłam tego bloga zakończyć. Jeszcze raz przepraszam, że zrobiłam to takim beznadziejnym rozdziałem, ale moja wena na nic lepszego mi nie pozwalała. Chciałam bardzo podziękować wszystkim komentującym: Aniusia Xo, Mrs. Payne, Stopkatkaa, której komentarze zawsze powodowały uśmiech na mojej twarzy, wszystkim anonimom i całej reszcie. Dziękuję, dziękuje, dziękuje <3

Ps. Mam w planach założenie bloga, który jest bardziej w moim guście, więc piszcie czy jesteście zainteresowani. Tym razem będzie to coś luźnego, a inspiracją był niedawno odkryty przeze mnie serial PRZYJACIELE (FRIENDS), który kocham. Jeśli choć trochę jesteście ciekawi to piszcie. Start bloga przewiduje jakoś na wakacje, bo chciałabym napisać kilka rozdziałów tak na zapas, ale może wystartować wcześniej. No więc piszcie, a ja powoli będę się brała do pracy XD.
Szablon by S1K