poniedziałek, 14 grudnia 2015

Rozdział 9. Sen i pocałunek

   Otaczała mnie ciemność. Gdzieś w oddali słyszałam czyjeś głosy, ale były tak odległe, że trudno mi było je rozpoznać. Miałam problem z otworzeniem oczu. Zaczęłam się zastanawiać co się ze mna dzieje. Starałam sobie przypomnieć co doprowadziło do tego, że się tu znalazłam. Pamiętałam spacer po lesie i wiem, że byłam z Niallem. Byłam na niego zła, ale nie mogłam sobie przypomnieć dlaczego. Długo spacerowaliśmy i chyba przez dłuższy czas nikt z nas się nie odzywał. Nagle w głowie pojawiła mi się postać kobiety, ładnej blondynki, z której twarzy wywnioskowałam, że była zła, ale na kogo? Na mnie? Przecież ja jej nie znałam, a wtedy widziałam ją po raz pierwszy. Nie była sama. Towarzyszyło jej trzech mężczyzn, którzy byli uzbrojeni tak jak ona. Niall z nią rozmawiał, ale nie mam pojęcia o czym. Wyglądało na to, że się znają lecz raczej się nie lubią. Dlaczego? Kolejne pytanie, na które nie znałam odpowiedzi. W pewnym momencie zaczęły mi się przewijać w głowie pewne obrazy. Widziałam siebie stojącą na przeciwko jakiegoś mężczyzny, który trzymał w dłoniach pistolet skierowany na mnie. Na kolejnym widziałam niewyraźną postać, stojącą za plecami faceta. Na następnym mężczyzna leżał już na ziemi, a ja zamarłam. Próbowałam sobie to wszystko jakoś ułożyć w jedną logiczną całość. Obrazy, które wciąż pojawiały mi się przed oczami nie ułatwiały mi tego zadania, a fakt, że żaden z nich nie pasował do poprzedniego jeszcze pogorszyły sytuację.
   Głosy, które słyszałam wcześniej stawały się coraz wyraźniejsze. Sprawiało to, że nie potrafiłam się skupić na przypomnieniu sobie co się stało, tylko całą swoją uwagę poświęciłam na ich rozpoznawaniu. Opłaciło mi się to, bo już chwilę później miałam pewność, że w pomieszczeniu jest Niall. Miał tak charakterystyczny głoś, że trudno go było pomylić z kimś innym. Przez moment myślałam, że ucieszy mnie jego obecność, ale nie. Z jakiegoś powodu mnie to zdenerwowało i wiedziałam, że mam ku temu powód, choć kompletnie nie miałam pojęcia jaki. Drugi głos był mi nieznany. Naprawdę bardzo się starałam dopasować go do jednej z osób, które znam, ale wygladało na to, że jest to ktoś nowy. I to by było na tyle. Nie słyszałam już nikogo innego. Żałowałam, że nie ma tu taty, a może jest tylko nic nie mówi?
   Od nadmiaru myślenia zaczęła mnie boleć głowa. Miałam ochotę pójść spać, jednak szybko zorientowałam się, że przez cały ten czas śpie. Zmusiłam swoje ciało do poruszenia się i w tym samym czasie wszystkie głosy ucichły. Czułam na sobie ich spojrzenia, mimo że nie mogłam ich zobaczyć.
 - Jessica, słyszysz mnie? - W odpowiedzi odruchowo poruszyłam palcami u ręki, by wiedzieli, że wszystko słyszę.
 - Dlaczego ona się nie budzi? - Spytał tata, a parę sekund później poczułam jak siada na łożko obok mnie i ściska delikatnie moją dłoń. Jego dotyk sprawił, że chciałam natychmiast otworzyć oczy, by go zobaczyć i powiedzieć, że go kocham. Z jakiegoś powodu nie było to jednak takie proste. Nie potrafiłam tego pojąć.
 - Była strasznie roztrzęsiona, nie wiedziała co się stało, dlatego dałem jej środki nasenne, żeby odpoczęła. - Wytłumaczył jakiś mężczyzna, którego głosu wciąż nie mogę rozpoznać. Chyba faktycznie go nie znam.
 - Eric - od razu poznałam, że to ojciec Nialla. Miał tak stanowczy głos, że nie mogło to wróżyć nic dobrego. Tata nie pozwolił mu czekać. Szybko wstał, a po chwili poczułam jak całuje mnie w czoło. Tak bardzo nie chciałam, by puszczał moją dłoń, ale nie mogłam nic zrobić i w tym wszystkim właśnie to było najgorsze. Usłyszałam oddalające się kroki, po czym nagłe trzaśnięcie drzwi.
   Jedno na co teraz miałam ochotę to się rozpłakać, ale nie było to możliwe. Zaczęłam się zastanawiać czy jestem sama, ale zrobiło się tak cicho, że raczej tak. Postanowiłam to wykorzystać i spróbować coś sobie przypomnieć. Szybko jednak straciłam cierpliwość. Czułam się jak dziecko, które chce ułożyć puzzle, ale brakuje mu kilka ważnych elementów. Postanowiłam, że najlepiej będzie już do tego nie wracać. Wyrzuciłam wszystkie myśli z głowy, by móc zapaść w sen we śnie.

   Słyszałam jak drzwi powoli się otwierają, a robiły przy tym tyle hałasu, że nie dało się tego wytrzymać. Do środka weszły co najmniej dwie osoby. Miałam nadzieję, że jedną z nich jest tata.
 - Skąd wiedzieliście gdzie nas szukać? - Spytał Niall, byłam bardzo ciekawa do kogo mówi.
 - Nie pamiętasz? - Odezwał się inny głos, który wydał mi się znajomy. Przez krótką chwilę panowała cisza. - Opowiadałeś nam kiedyś o tym domku. Mówiłeś, że wybudował go twój ojciec dla twojej mamy, ale kiedy odeszła kompletnie o nim zapomniał. Mówiłeś, że kiedyś go skończysz i zamieszkasz w nim ze swoją rodziną co moim zdaniem jest totalnym wariactwem, bo jaka babka chciałby tu mieszkać? - Słuchałam w wielkim zainteresowaniem i to co powiedział mnie strasznie zaskoczyło. Trudno mi było sobie wyobrazić jak jego ojciec robi coś dla kogokolwiek, a zwłaszcza dla żony.
 - Moja mama - odpowiedział od razu Niall. Miał w głosie tyle smutku, że zrobiło mi się go żal. Zapomniałam już, że byłam na niego o coś zła. Gdybym tylko mogła to właśnie teraz bym go przytuliła.
 - Mógłbyś się czasami ugryźć w język - odezwała się jakaś kobieta, której głos też był mi znany. Przez chwilę zrobiła się niezręczna cisza.
 - Dlaczego mi pomogłeś? - Spytał znowu Niall, wracając do poprzedniego tonu. Poczułam jak ktoś siada na skraju łóżka i irytowało mnie, że nie jestem w stanie zobaczyć kto.
 - Masz chyba kłopoty z pamięcią, co? - Wyczułam, że powiedział to z uśmiechem na twarzy. - Nie przestaliśmy być przyjaciółmi. To co było kiedyś nie ma już dla mnie żadnego znaczenia. Odsiedziałem swoje, wiele spraw przemyślałem i nie mam ci niczego za złe. Mógłbym nawet powiedzieć, że w pewnym sensie uratowałeś mi życie, a to było podziękowanie. - Coraz bardziej zaczęło mnie wkurzać, że nie mogę w pełni uczestniczyć w tej rozmowie. Miałam tyle pytań, że nie mieściły mi się one już w głowie.
 - Dziękuje - powiedział Niall. - Nie wiem co bym zrobił, gdyby jej już nie było - dodał, a mi aż mocniej zabiło serce. Usłyszałam zbliżające się kroki, a zaraz potem poczułam jego dotyk na policzku. Nagle przypomniało mi się jak mówił, że mu na mnie nie zależy. Uwierzyłam mu i ucieszyłam się, że jest inaczej.
 - Ile wy się właściwie znacie? Kilkanaście godzin? Jakim cudem, po tak krótkim czasie już tak wiele dla ciebie znaczy? - Pytania zadawała kobieta i byłam jej wdzięczna, bo sama chciałabym to wiedzieć.
 - Nie wiem, po prostu tak jest i koniec - wyobrażałam sobie, że właśnie w tej chwili uderzam go w ramię za taką odpowiedź.
 - Miłość od pierwszego wejrzenia, na to nie ma mocnych. Powinnaś coś o tym wiedzieć, skarbie.
 - James, tyle razy ci mówiłam byś najpierw pomyślał dwa razy, a potem nic nie mówił. - James! Wiedziałam, że kojarze te głosy! James i Rose. Oby to była ostatnia niespodzianka dzisiaj
 - A co z Lexi?
 - Zwiała, więc to nie jest jeszcze koniec.
 - Kurwa - szepnął Niall, myśląc, że nikt go nie słyszy, ale był tak blisko mnie, że trudno było tego nie usłyszeć.

   Otworzyłam oczy, ale nadal było ciemno. Zamrugałam kilka razy, by przyzwyczaić wzrok do ciemności. Leżałam na łóżku przykryta kocem aż po szyję. Było mi strasznie zimno i dopiero po chwili zrozumiałam dlaczego. Okno było otwarte na oścież, a obok niego stała jakaś postać. Po zapachu jaki się unosił w powietrzu zrozumiałam, że ten ktoś właśnie palił papierosa. Zaczęłam kaszleć czym zwróciłam na siebie uwagę. Widziałam jak gwałtownie odwraca głowę w moją stronę, wyrzuca papierosa przez okno i podlatuje do mnie.
 - Idealną porę sobie wybrałaś na obudzenie się - tata usiadł obok mnie i dał mi buziaka w czoło, gdy przestałam kaszleć. - Nie mogłaś zaczekać do rana - dodał z uśmiechem na twarzy.
 - Bardzo śmieszne - próbowałam podnieść się do pozycji siedzącej, jednak napotkałam mały problem. Jednym sprawnym ruchem zrzuciłam z siebie koc i zobaczyłam zabandażowane udo. Zaczęło tak strasznie boleć, że trudno mi było wykonać jakikolwiek ruch. Popatrzyłam z przerażeniem na tatę. - Co się do cholery stało? - Wiedziałam, że trochę mnie poniosło, ale w dalszym ciągu nie mogłam sobie przypomnieć nic nowego i miałam już tego dosyć. Uśmiech zniknął z jego twarzy.
 - Spacerowałaś z Niallem po lesie i...
 - To wiem! - Krzyknęłam i od razu tego pożałowałam. - Przepraszam, po prostu... - nie moglam znaleźć odpowiednich słów. Na szczęście tata szybko mnie uspokoił i przeszedł do sedna.
 - Znalazła was Lexi i jednemu ze swoich kolesi kazała cię zabić...
 - Jak na ojca to jesteś bardzo szczery - znowu mu przerwałam i tym razem trochę się zdenerwował.
 - W ostatniej chwili James strzelił mu w plecy i gdy upadał jego broń wystrzeliła i trafł cię w nogę. To nic poważnego. Kula tylko trochę cię drasnęła.
 - Strasznie boli - jęknęłam.
 - To minie - powiedział, przykrywając mnie kocem.
 - Mogę mieć prośbę? Właściwie to dwie.
 - Oczywiście - pochylił się nade mną.
 - Możesz zamknąć okno? - Zaśmiał się cicho, po czym podszedł do okna, by je zamknąć.
 - No a ta druga prośba?
 - Zawołasz Nialla? Chciałabym z nim porozmawiać - musiałam go tym zaskoczyć, bo jakiś czas stał bez ruchu, wpatrując się we mnie.
 - On pewnie śpi.
 - Proszę - westchnął i wyszedł z pokoju. Zastanawiałam się czy to był jednak dobry pomysł, ale już było za późno.
   Minęło dokładnie dwieście dwadzieścia sześć sekund od wyjścia taty i wejścia Nialla. Kiedy go zobaczyłam automatycznie na mojej twarzy pojawił się uśmiech i cieszyłam się, że go nie widzi. Gdy podszedl bliżej zobaczyłam, że jest bardzo zmęczony. Miałam wyrzuty sumienia, że wyrwałam go ze snu. Usiadł na łóżku, patrząc mi prosto w oczy.
 - Twój tata mówił, że chcesz ze mną porozmawiać - miał problem z ułożeniem rąk, w końcu złożył obie dłonie i położył na kolanach. Wyglądał jak mały chłopiec.
 - Nie do końca - uniósł jedną brew, a ja na kilka sekund spuściłam z niego wzrok. Wzięłam głęboki wdech, powtarzając w myślach, że raz się żyje. Gdy znowu na niego spojrzałam wiedziałam, że zrobię to teraz albo nigdy. Zmusiłam się do podniesienia, ignorując ból w nodze. Zbliżyłam swoją twarz do jego, po czym go pocałowałam. Nie miałam okazji do całowania się z wieloma chłopakami, ale ten pocałunek był zdecydowanie najlepszy.
________________________________________________________________

   Witam! Od napisania ostatniego rozdziału straciłam wene, a dzisiaj dotarło do mnie, że trzeba dodać następny, więc wyskrobałam coś takiego na szybko, bo nie chciałam znowu zawieść. Wybaczcie mi ten rozdział i prosze o szczere opinie ;)
   Następny rozdział pojawi się 4 stycznia no, chyba że wydarzy się jakiś świąteczny cud, ale niczego nie obiecuję! :*
   Dziękuję za wszystko i do następnego :D
Szablon by S1K