środa, 4 lutego 2015

Rozdział 1. Początek

    Szłam ciasną, ciemną uliczką, modląc się, by jak najszybciej dojść do domu. Starałam się iść normalnie, powoli, ignorując fakt, że od dobrych kilkunastu minut słyszę za sobą kroki. Odwróciłam się, tylko raz, ale od razu tego pożałowałam. Od czarnej, zakapturzonej postaci dzieliło mnie zaledwie parę metrów. W mojej głowie momentalnie pojawiły się najgorsze scenariusze, jednak z całych sił próbowałam o tym nie myśleć. Dyskretnie przyspieszyłam kroku, żeby sprawdzić czy jestem śledzona. Wszystko wskazywało na to, że tak, bo ten ktoś też przyspieszył. Z nerwów zaczęły pocić mi się dłonie, oddech mi przyspieszył, a serce biło w szalonym tempie. Bałam się, ba!, byłam przerażona. Nie chciałam skończyć w jakimś zaułku z poderżniętym gardłem. Na samą myśl o tym robiło mi się słabo.
   Kiedy główna ulica pojawiła się w zasięgu mojego wzroku, uśmiechnęłam się sama do siebie. Odruchowo znowu przyspieszyłam, ponieważ chciałam jak najszybciej znaleźć się wśród ludzi. Nagle uświadomiłam sobie, że przestałam słyszeć kroki za plecami, a strach, który mnie ogarnął jakiś czas temu po prostu zniknął. Mimo to nie odważyłm się odwrócić. Musiałam mieć pewność, że mogę czuć się bezpiecznie, dopiero wtedy spojrzałam za siebie. Pusto. Nikogo tam nie było, a jedyne, co widziałam to ciemność. Może tam tak naprawdę nikogo nie było? Może to ze mną jest coś nie tak? Słyszę i widzę coś czego nie ma, co nie istnieje. Chciałbym, by okazało się, że to moja chora wyobraźnia robi sobie ze mnie jaja, choć nie jest to zabawne ani trochę.
   Postanowiłam zadbać o swoje bezpieczeństwo. Przez całą drogę do domu zerkałam za siebie i było to dość irytujące, dlatego czas na drastyczne środki. Zaczęłam się zastanawiać, co by było najlepsze. Przez myśl przeszedł mi pistolet, ale to chyba jest przesada. Zresztą trzymanie takich sprzętów w domu jest nielegalne, a załatwienie pozwolenia na broń wymaga pewnie sporo wysiłku, więc ta opcja definitywnie odpada. Najlepiej będzie, jeśli kupię sobie jakiś gaz obronny. To powinno się znajdować w torebce każdej kobiety.
   Odświeżona i zmęczona rzuciłam się na łóżko. W tej chwili pragnęłam jednego: zasnąć. Niestety to nie było takie proste, bo nie mogłam wyrzucić z głowy sytuacji z dzisiejszego wieczora. Przez oczami miałam postać w kapturze, która szła za mną. Pamiętam, że gdy się odwróciłam to nie widziałam twarzy tej osoby, ponieważ miała spuszczoną głowę. Z jednej strony cieszyłam się, że nie widziałam twarzy tego człowieka, ale z drugiej ciekawiło mnie kto to był. Kobieta czy mężczyzna? Może lepiej nie wiedzieć? Tak, z pewnością będę lepiej spała, jeśli przestanę o tym w końcu myśleć.
 - Cholera. - Jęknęłam, kiedy odwróciłam się w stronę okna i wręcz od razu poraziło mnie światło z lampy na zewnątrz. Zapomniałam o żaluzjach.
   Po głębszym zastanowieniu się czy światło padające mi prosto na twarz będzie przeszkadzało w zaśnięciu stwierdziłam, że muszę wstać. Zrobiłam to bardzo niechętnie i w zwolnionym tempie. Gdy znalazłam się na przeciwko okna, położyłam dłonie na parapecie i przymykając lekko powieki, ziewnęłam. Potem przetarłam oczy i z powrotem je otworzyłam. Potrzebowały około pięciu sekund, żebym znowu mogła coś widzieć i zobaczyłam. Tą samą postać, która za mną szła, ale tym razem była po drugiej stronie ulicy i patrzyła prosto na okno, w którym właśnie stałam. Gwałtownie odrzuciło mnie w bok i równie szybko zasłoniłam usta dłonią, by nie krzyczeć. W ciągu ułamka sekundy ogarnął mnie paniczny strach i panika. Nigdy w życiu się tak nie bałam, jak teraz. Cała się trzęsłam. Czułam, jak łzy napływają mi do oczu. Słyszałam zgrzytanie własnych zębów. Miałam wrażenie jakbym była przymocowana do ściany i podłogi, bo nie mogłam się ruszyć. Sparaliżowało mnie.
 - Spokojnie, tylko spokojnie. Oddychaj głęboko. Wdech, wydech, wdech, wydech. - Powtarzałam w myślach, jak zdarta płyta. Dopiero po pewnym czasie zadziałało.
   Sprawnym ruchem przetarłam łzę spływającą po policzku, po czym wolnym krokiem, trzymając się ściany podeszłam do szafki nocnej, na której leżał mój telefon. Sięgnęłam po niego i pobiegłam do łazienki, w której się zamknęłam. Odblokowanie tego cholerstwa zajęło mi trochę czasu, ale to przez to, że dłonie mi się cały czas trzęsły. Z wybraniem odpowiedniego numeru też miałam problemy. Na szczęście po chwili byłam już trochę spokojniejsza i zadzwoniłam do mojego przyjaciela. Odebrał po trzecim sygnale.
 - Thomas? - Zaczęłam drżącym głosem, cofając się do tyłu w kąt łazienki. Cały czas patrzyłam na klamkę. Moja wyobraźnia znowu zaczęła działać i miałam wrażenie, że zaraz ktoś za nią pociągnie, by wejść do środka. Przełknęłam głośno ślinę, kiedy plecami spotkałam się z zimnymi płytkami.
 - Jessica? - Odezwał się chłopak po kilku sekundach, gdy ja nic już nie powiedziałam. Jego głos mnie przestraszył, sprawił, że podskoczyłam w miejscu. Rozejrzałam się wokół siebie, jakbym chciała się upewnić czy jestem tutaj sama. Zaczynałam już świrować. - Jess, jesteś tam? Co się stało? - Dopytywał się. Słyszałam, że się przejął i ułożyło mi z tego powodu. Wiedziałam, że zawsze mogę na niego liczyć, że on jeden przejmuje się moim losem, martwi się o mnie.
 - Przyjedziesz do mnie? Proszę. - Robiłam wszystko, by brzmieć w miarę naturalnie, jednak strach zwyciężył.
 - Zaraz u ciebie będę, - odpowiedział od razu, a w tle usłyszałam skrzypnięcie łóżka - tylko powie.. - Nie słuchałam go już. Rozłączyłam się, po czym zsunęłam po ścianie i rękami objęłam nogi.
   W pewnej chwili uświadomiłam sobie, że muszę stąd wyjść. Drzwi wejściowe są zamknięte i Thomas nie będzie miał, jak wejść do środka. Wkurzona podniosłam się powoli i podeszłam do drzwi. Ostrożnie, choć nie wiem czy to jest w ogóle możliwe przekręciłam kluczyk w zamku, po czym pociągnęłam za klamkę. Było tak przerażająco cicho, że słyszałam swoje bijące serce. Zrobiłam krok w przód, usłyszałam jakiś nieokreślony dźwięk i cofnęłam się o dwa kroki. Ciemność uniemożliwiała mi zobaczenie czegokolwiek. Czułam, jakbym nie była sama w domu. Nagle moje nogi same ruszyły i skierowały mnie w stronę okna. Nie potrafiłam zapanować nad własnym ciałem, to było smutne. Stałam już na samym środku pokoju, kiedy zobaczyłam zwykłą, białą kartkę papieru przyklejoną do szyby po zewnętrznej stronie. Teraz ogarnęła mnie ciekawość. Podeszłam bliżej i wtedy zobaczyłam, co na niej pisało.
13 DNI
     Siedziałam na łóżku i wpatrywałam się w kartkę przyklejoną do okna za pomocą przezroczystej taśmy. Stopami stukałam o podłogę, a dłonie miałam zaciśnięte na materacu. Wmawiałam sobie, że to mi się śni, że jeśli teraz zamknę oczy i je otworzę to ten koszmar się skończy. Wypróbowałam to wielokrotnie, ale za każdym razem okazało się to lipą. Chciało mi się płakać.
   Gdy usłyszałam dzwonek, gwałtownie wstałam i poleciałam w stronę drzwi. Drżącą dłonią próbowałam chwycić za klamkę, co udało mi się za trzecim razem, jednocześnie przekręcając zamek. Moment, w którym zobaczyłam przed sobą zatroskanego Thomasa był cudowny. Od razu się rozpłakałam, rzucając mu się w ramiona. Zrobiłam to z ogromną siłą, aż cofnęło nas do tyłu, ale nie pozwolił na to byśmy upadli. Jego silne ręce objęły mnie szczelnie, a dłonią głaskał po plecach. Odkąd pamiętam, tylko on zawsze potrafił mnie uspokoić w błyskawicznym tempie i tym razem było tak samo. Przestałam płakać, czując się już całkowicie bezpiecznie, jednak cały czas wydawało mi się, że ktoś nas obserwuje. Oderwałam się od niego i zaczęłam rozglądać.
 - Jess, co się dzieje? - Spytał, patrząc na mnie z zainteresowaniem, ale też ze strachem. Pewnie myślał, że zwariowałam i myślę, że może mieć rację. Chwycił moją dłoń, gdy przez dłuższy czas mu nie odpowiadałam i zaciągnął do domu. Weszliśmy do kuchni, w której Thomas posadził mnie na krześle, a sam oparł się plecami o blat, założył ręce na piersi i patrzył na mnie. Nerwowo bawiłam się palcami ze wzrokiem wbitym w podłogę. Z jakiegoś powodu nie chciałam teraz na niego patrzeć. - Jess? - Bardzo powoli wypowiedział moje imię, jakby podkreślał każdą literkę. Wstałam i podeszłam do niego, po czym usiadłam na blacie obok chłopaka. Przez cały czas nie spuszczał ze mnie wzroku, więc w końcu popatrzyłam mu w oczy. Było mi strasznie głupio, że ściągnęłam go o tej porze do siebie.
 - Chyba ktoś mnie śledzi. - Powiedziałam i odruchowo odwróciłam głowę w stronę okna. Uczucie, że ktoś na nas patrzy jeszcze nie minęło.
 - Śledzi? Kto? - Pytał, stając przede mną. Oparł dłonie na blacie po obu stronach mojego ciała i popatrzył mi w oczy. Prawie stykaliśmy się czołami, czułam jego oddech na swojej twarzy. Nie przeraziło mnie to, ponieważ takich sytuacji w naszym życiu było sporo, ale dla żadnego z nas nie miało to głębszego znaczenia. Łączyła nas prawdziwa przyjaźń na dobre i na złe, i nic więcej.
 - Nie wiem. - Wzruszyłam ramionami. Zaczęłam opowiadać o tym, jak ktoś za mną szedł, gdy wracałam do domu, a potem nagle zniknął. O tym, że widziałam kogoś przez okno też mu powiedziałam i o kartce na szybie. Nie chciał mi uwierzyć, dlatego zaprowadziłam go do odpowiedniego pomieszczenia.
 - Nie uważasz, że ktoś robi sobie żarty? - Mówił, odklejając kartkę z szyby. Stałam kilka metrów dalej i trzęsłam się z zimna, bo powietrze wpadające do pokoju było wręcz lodowate.
 - Przeszło mi to przez myśl, ale to musiałby być jakiś idiota, bo mnie ten niby żart w ogóle nie bawi. - Powiedziałam podniesionym głosem, pocierając ramiona dłońmi.
 - Ciekawe, co to ma znaczyć? - Zastanawiał się na głos, przyglądając się kartce.
   Postanowiliśmy nie zagłębiać się w tym temaci. Thomas był przekonany, że to jakiś głupi żart dzieciaków, którzy się nudzą, co mnie zbytnio nie przekonywało, ale nie chciało mi się z nim dyskutować i na tym się skończyło. Jednak stwierdził, że będzie lepiej, jeśli zostanie ze mną tej nocy. Nie protestowałam, bo gdyby wrócił do domu na bank nie byłabym w stanie zasnąć, a byłam strasznie zmęczona.
__________________________________________________________________________________

Mam nadzieję, że Wam się spodoba i że nikogo nie zawiodłam z tym rozdziałem :)
chciałam bardzo podziekować za wszystkie komentarze pod ostatnim postem :*
kolejny rozdział mam już napisany i następny zresztą też, tylko wymagają drobnych poprawek, ale myśle, że szybko się z tym uwinę xd
za wszystkie błędy przepraszam!
Zachęcam do komentowania, anonimy też już mogą dodać komentarz, czekam na Wasze opinie, jeśli się Wam coś nie podoba piszcie postaram się to poprawić :)

12 komentarzy :

  1. O moja Bożeenko...!
    Zaraz po dramatach, thrillery to moje ulubione historie, a ten rozdział jak nic podpada w ten gatunek. *u* Uwielbiam ten dreszczyk emocji, który towarzyszył mi podczas czytania. No po prostu to jest cudowne!
    Jestem strasznie ciekawa kto śledzi Jess i Thomas. Intryguje mnie ten facet okropnie, chociaż w tym rozdziale za wiele nie wniósł...
    No nic, czekam na kolejny rozdział :)
    xx

    OdpowiedzUsuń
  2. Super....Next...!

    OdpowiedzUsuń
  3. WOW ,to jest coś. Naprawdę świetny rozdział i czekam na NEXT

    OdpowiedzUsuń
  4. Nie będę mogła przez ciebie zasnąć!
    Dobrze bo to znaczy, że świetnie opisałaś całą sytuację
    Źle, bo się nie wyśpię! ;)
    Mam nadzieje, że szybko dodasz kolejny rozdział, bo czytałam przyklejona do monitora i żałowałam, że już koniec :D
    Zaciekawiła mnie postać w kapturze (taka tajemnicza ;))
    Życzę weny (by każdy rozdział był taki ciekawy ;)) ;D

    OdpowiedzUsuń
  5. Genialne! Czekam na 2! Szybko dodaj plis ... uzależniłaś mnie tym! Kocham ;*!!!!!!!!!!!!!!!!

    Pozdrawiam i życzę miłego wieczoru oraz weny! ;*

    OdpowiedzUsuń
  6. O mój Boże!
    TO JEST ŚWIETNE!
    Uwielbiam, kocham, ubóstwiam ♥
    Naprawdę nieźle się wszystko zaczyna i jestem tak ciekawa, co będzie dalej!
    Wstaw szybko następny! :D

    OdpowiedzUsuń
  7. Cudowny. Trafiłaś w mój gust i będę wpadać regularnie, to masz jak w banku!
    Taki dreszczyk emocji mi się przyda a Twoje ff jest w sam raz.
    Ten zakapturzony osobnik to Niall jak mniemam.
    Czekam na kolejny rozdział!!

    PS. jaką masz pracę, jeśli mogę spytać??

    OdpowiedzUsuń
  8. Hmmm. No więc zacznę od tego, że rozdział tak samo jak i prolog jest świetny! Sam pomysł i styl pisania jest po prostu mega!!! Muszę przyznać, że mnie wciągnęło więc już masz kolejną stałą, niecierpliwą, komentującą czytelniczkę! Jak na razie nie będę się zbytnio rozpisywać i poczekam na kolejny rozdział. Życzę Ci dużo weny i dalszych wspaniałych pomysłów. Aha. Dziękuję za komentarz na moim blogu, w którym podzieliłaś się linkiem do swojego opowiadania ;) Pozdrawiam serdecznie i zapraszam do dalszego czytania oraz dodania się do obserwatorów ;)

    OdpowiedzUsuń
  9. O matko, matko, matko... Tyle emocji! :o To jest tak intrygujące, ciekawe, nieprzewidywalne, że aż brak mi słów! Jacie, musze ochłonąć. :D
    Po przeczytaniu prologu, byłam przerażona :D uwielbiam takie historie! :3 dlatego od razu przeszłam do pierwszego rozdziału i zapomniałam dodać komentarz :p wybaczysz mi? :D
    Jeśli chodzi o 1 rozdział, to każde słowo tchnęłam z jeszcze większą ciekawością ;) tak bardzo mnie to zaitrygowało, że normalnie nie zasnę no :D
    Czekam z naprawdę wielką niecierpliwością na następny :3
    Pozdrawiam ;)


    /Elliott
    Xx

    OdpowiedzUsuń
  10. Przeczytałam i prolog, i pierwszy rozdział, dlatego przepraszam, ale chyba muszę o to zapytać. Czy podczas pisania tej historii inspirowałaś się jakimś horrorem (ewentualnie kilkoma)? Dosłownie wczoraj oglądałam "Martwe zło" i to zakopywanie żywcem z prologu właśnie z tym mi się skojarzyło. Natomiast sytuacja z tą kartką trochę przypomina mi "Ring", bo tam z kolei po obejrzeniu filmu osoba dostawała telefon i tam osoba mówiła o 7 dniach.
    Okay, moja wyobraźnia jest chora i może po prostu od za dużej ilości horrorów mi się skojarzyło. :D Nieważne. ^^
    Anyway, rozdział (jak i prolog) świetny. Naprawdę podoba mi się Twój styl. Wszystko jest fajnie dopracowane, szybko się czyta. No i ten dreszczyk emocji. Jeśli tą zakapturzoną postacią jest Niall, to już się nie mogę doczekać dalszego ciągu, bo coś czuję, że będzie naprawdę ciekawie. ☺
    Pozdrawiam. ❤

    OdpowiedzUsuń
  11. Jejku to jest świetne!!!
    Ciekawe o co chodzi z tym 13 dni. Hmm...
    Czekam na nexta i dużo weny.

    OdpowiedzUsuń

Szablon by S1K